Dziś znów to samo w kółko liczę kalorie, z czasem jest bardzo męczące, szczególnie ze dziś jadłam wszystko, a myślę ze i tak się wyrobiłam, mam zamiar przerzucić się tylko na wodę gazowaną, zrezygnować ze smakowej. Rozmawiałam dziś z Meg, ona opowiadała mi o takiej dziewczynie, która schudła tylko dlatego ze piła wodę. Podoba mi się to, ale nie mam gwarancji, ze schudnę. W dodatku od dziś zaczynam się rozciągać, a właściwie zabieram się za to zaraz, chciałabym zacząć biegać, ale mam masakryczną kondycję i wiem że nie dam rady. Od września an 100% pływam 2x w tygodniu, bez żadnego ale! Kurde piszę z tym Tomkiem i piszę, jest spoko, stwierdził, ze bd się wspierać. Ale nie wiem czy dam radę. Bo to zawsze było moim marzeniem by mieć rozmiar 36-38, nikt kto nie był kiedyś gruby, tego nie jest w stanie zrozumieć. Po prostu to jest niesprawiedliwe, bo niektórym to tak przychodzi lekko. Niektórzy mają rozmiar 36 od tak, jedzą ile chcą i to czasami same słodycze, a inni na ten rozmiar muszą bardzo ciężko pracować...A dziś zjadłam:
*śniadanie - bułka
106 kcal
* przekąski - 2x malutkie żelki i 1/3 paczkę chipsów
300 kcal
*obiad - 2x ziemniaki + małe mięso i 3x ogórek kiszony
472 kcal
*kolacja - 2x kawałek pizzy
450 kcal
-------------------------
1328 kcal
Co do dzisiaj wyrobiłam się, ale biorę sie za siebie, w dodatku chcę iśc do ginekologa... bo mam coś dziwnego z pochwą. Mam bardzo dużo śluzu na bieliźnie, kurde, często mnie boli jak dotykam... wrrr.
