10 sierpnia 2013

Dziś znów to samo w kółko liczę kalorie, z czasem jest bardzo męczące, szczególnie ze dziś jadłam wszystko, a myślę ze i tak się wyrobiłam, mam zamiar przerzucić się tylko na wodę gazowaną, zrezygnować ze smakowej. Rozmawiałam dziś z Meg, ona opowiadała mi o takiej dziewczynie, która schudła tylko dlatego ze piła wodę. Podoba mi się to, ale nie mam gwarancji, ze schudnę. W dodatku od dziś zaczynam się rozciągać, a właściwie zabieram się za to zaraz, chciałabym zacząć biegać, ale mam masakryczną kondycję i wiem że nie dam rady. Od września an 100% pływam 2x w tygodniu, bez żadnego ale! Kurde piszę z tym Tomkiem i piszę, jest spoko, stwierdził, ze bd się wspierać. Ale nie wiem czy dam radę. Bo to zawsze było moim marzeniem by mieć rozmiar 36-38, nikt kto nie był kiedyś gruby, tego nie jest w stanie zrozumieć. Po prostu to jest niesprawiedliwe, bo niektórym to tak przychodzi lekko. Niektórzy mają rozmiar 36 od tak, jedzą ile chcą i to czasami same słodycze, a inni na ten rozmiar muszą bardzo ciężko pracować...


A dziś zjadłam:
*śniadanie - bułka 
106 kcal
* przekąski - 2x malutkie żelki i 1/3 paczkę chipsów
300 kcal
*obiad - 2x ziemniaki + małe mięso i 3x ogórek kiszony 
472 kcal
*kolacja - 2x kawałek pizzy 
450 kcal
-------------------------
1328 kcal

Co do dzisiaj wyrobiłam się, ale biorę sie za siebie, w dodatku chcę iśc do ginekologa... bo mam coś dziwnego z pochwą. Mam bardzo dużo śluzu na bieliźnie, kurde, często mnie boli jak dotykam... wrrr.


9 sierpnia 2013

Wiem, bardzo dużo czasu mięło, zmieniłam się i to bardzo. Nie umiem się gniewać na ludzi, po prostu w każdym chce widzieć Chrystusa i to jakoś bardzo mi pomaga, strasznie ciągnie mnie do ludzi, z wszystkimi chce się spotkać, porozmawiać, dać im nie tyko kawałek siebie, przekazać im coś czy nauczyć, ale również być dla nich wsparciem. Dziś spotkałam się z Madzią.. hmm bardzo dużo się zmieniło i co najważniejsze kręci z moim starym znajomym, tego się nie spodziewałam. Ale wracając do dzisiaj i do całych wakacji, zmieniła mi się doba, nawyki jedzeniowe, bardzo dużo jem słodyczy, ale znów wracam do diety, an razie stopniowo, raz dieta 100 kcal, raz 1500 kcal... czasami mniej. Jest straszny upał więc nie chce mi się ruszać, ale od jutra zaczynam się rozciągać... :D Może mi się uda, co rano i wieczór                                                                                                   rozciąganie, a w środku dnia 10 minut z Mel B. Wieczorem chce też zacząć robić brzuszki... bo właśnie w tedy mam najwięcej energii. 
                                                             

A to coś dzis zjadłam, dość dużo:
* śniadanie - 2x bułka, 1x Hochland, Almette 
322 kcal
*obiad - 1x naleśnik suchy
100 kcal
*kolacja - 3x bułka, 3x jajko
498 kcal
*deser - 1x kostka czkolady Milki Toffefe
60 kcal
-------------------------------------
zjadłam : 980 kcal

Ogółem dziś sie wyrobiłam, przestaję pić wszystkie napoje gazowane i zaczynam ćwiczyć i się ruszać  koniec tego dobrego, morze jak trochę zrzucę to uda mi eis zwrócić uwagę Kamila... :( Bardzo bym tego chciała. Jak dostanę mojego laptopa to wrzucę zdjęcia mojego okropnego brzucha i ohydnych nóg... nienawidzę ich. Z brzuchem jeszcze mi pójdzie łatwo, ale nie z nogami, zacznę pływać od września.